11.04.2015

[Anatomia kłamstwa] Na tropie kłamstwa

1 komentarz:
Nie oszukujmy się - każdemu nieraz zdarzyło się kłamać. Robimy to od najmłodszych lat, kiedy próbowaliśmy wmówić rodzicom, że to nie my stłukliśmy ten wazon, częściej lub rzadziej i z różnych powodów. Mimo to, nikt z nas nie lubi być oszukiwany i zawsze staramy się dążyć do odkrycia prawdy. Pozostaje tylko kwestia tego, czy tak na prawdę można wykryć kłamstwo, czy może tylko nam się tak wydaje.

26.01.2015

[Maybe Someday] Miłość nie wybiera

2 komentarze:

Są takie książki, które poruszają umysł. Są takie książki, które poruszają serce. Są takie książki, które doprowadzają do śmiechu. Są takie książki, które doprowadzają do łez. Są takie książki, które doprowadzają na skraj wytrzymałości. Są takie książki, które nie robią wrażenia. Są takie książki, które doprowadzają do wściekłości. Są takie książki, które usypiają. Są takie książki, które doprowadzają do szaleństwa. Są takie książki, które sprawiają, że się boimy. I są takie książki, które pochłaniają bez reszty. Wpadamy w ich sidła i choćbyśmy się szarpali, to tylko mocniej zacieśniamy ten uścisk. Zatruwają nas swoją genialnością, mieszają w głowach, wywołują skrajne emocje. "Maybe Someday" jest właśnie takie.

“Hey, heart. Are you listening? You and I are officially at war.”

Sydney miała idealne życie - wspaniałego chłopaka, najlepszą przyjaciółkę za współlokatorkę, wymarzone studia i dobrą pracę. A wieczory spędzane na balkonie na przysłuchiwaniu się grze chłopaka z naprzeciwka nadają mu tylko uroku. Jednak jak powszechnie wiadomo, wszystko, co dobre szybko się kończy. Sprawy przybierają nieoczekiwany obrót, kiedy dowiaduje się, że jej już nie tak wspaniały facet ją zdradza. Jak się okazuje to najmniejszy ze wszystkich problemów. Bo gdy na jej drodze staje tajemniczy chłopak z balkonu, nic nie będzie takie samo.

Colleen Hoover po raz kolejny udowadnia, że ma talent do tworzenia genialnych historii. Zaskakuje, bawi do łez i funduje niezłą przejażdżkę rollercoasterem. Sprawia, że "Maybe Someday" z rozdziału na rozdział, ze strony na stronę staje się coraz lepsze, coraz bardziej wciąga i zaskakuje, co wcale nie ułatwia oderwania się choćby na chwilę. Przełamuje też pewne konwencje i jednocześnie wyłamuje się ze schematu typowego New Adult. Żadnych mrocznych tajemnic, mrocznych przeszłości czy mrocznych bohaterów. Za to dużo pozytywnych emocji, w granicach rozsądku, oczywiście. Ale jest coś jeszcze. Coś za co kocham tę opowieść jeszcze bardziej. Jest muzyka.

Emocje, uczucia, relacje, wydarzenia, wrażenia. I choć obserwujemy wszystko z boku, to dzięki słowom i melodiom stworzonym przez Griffina Petersona, mamy ten zaszczyt zobaczyć, co dwójce głównych bohaterów w duszy gra. Nie pomylę się za bardzo mówiąc, że dzięki temu "Maybe Someday" zyskuje na cudowności oraz wartości. To trochę jak z facetem w garniturze - niby taki szczegół, ale jakiego uroku dodaje.

Podoba mi się, że miłość nie ma tutaj swego oklepanego charakteru. Sprawia dużo problemów i jest nieco okrutna w swoim żarcie. Ale jest jednocześnie słodka, opiekuńcza, czasem wręcz nadopiekuńcza. Nie ma tu miejsca na wielkie, rozdmuchane dramaty czy chorobliwą zazdrość. Jest delikatność, pewna pochopność i wątpliwość. Złe decyzje i, co ważniejsze, ich konsekwencje. I z pewnością są momenty, które nieraz przyprawią o szybsze bicie serca. Mimo to kilka razy zastanawiałam się jak to będzie z tym happy endem, czy historia tak poplątana może skończyć się dobrze, dobrze dla wszystkich. Bo czy można kochać więcej niż jedną osobę? Czy może jednak miłość jest egoistką?

W czasach, gdy o schematyczność bardzo łatwo, a oryginalność jest produktem pożądanym, pośród wszystkich, mniej lub bardziej, przeciętnych powieści znalazła się perełka - "Maybe Someday". Jest to historia z rodzaju tych zapadających w pamięć, z postaciami, których nie można ot tak wyrzucić z serca. Napisana tak dobrze, że nie sposób porzucić ją nawet na chwilę. I choć wydaje się być tylko błahą, nic nie wartą opowiastką, jakich wiele, to kiedy zaczniecie czytać, będziecie pewni, że ma w sobie to coś. Zapamiętajcie sobie Colleen Hoover, bo mam przeczucie, że jeszcze nie raz o niej usłyszycie. A kto wie, czy w dalekiej przyszłości jej twórczość nie będzie uchodzić za klasykę gatunku New Adult.

“Words can sometimes have a far greater effect on a heart than a kiss.”


01.01.2015

Podsumowanie 2014 roku

9 komentarzy:
 
Pewnie każdy zadaje sobie teraz to samo pytanie - kiedy to minęło? No właśnie, kiedy? Wydawałoby się, że to wcale nie tak dawno temu świętowało się nadejście 2014 roku, spisywało postanowienia noworoczne, że dopiero co zaczął się nowy rok szkolny, a tu już trzeba podsumować kolejny rok.

21.12.2014

Świąteczna playlista

5 komentarzy:

Święta, święta, święta.Wielkie sprzątanie, szał zakupowo-prezentowy, pieczenie ciastek i tak dalej. Ale jest coś, bez czego nie można się obejść podczas okresu Świąt Bożego Narodzenia - świąteczne utwory. Jednak, kiedy po raz kolejny w radiu słyszy się "Last Christmas" czy "All I Want For Christmas Is You" cała ta atmosfera zaczyna denerwować. Dzisiaj mam dla was alternatywę dla szeroko znanych (i lubianych) hitów. Ta playlista idealnie się sprawdza, kiedy pieczecie albo zajmujecie się ostatnimi przygotowaniami do wigilijnej kolacji.

07.12.2014

[Wzorzec zbrodni] Jeden wzór

2 komentarze:

Jesień i zima to idealna pora na książki z nieco cięższym klimatem. Kryminały, thrillery - historie mrożące krew w żyłach (chociaż nie aż tak jak horrory), wydawałoby się, że gdy jest zimno nie ma nic gorszego, a jednak. Bądźmy szczerzy, kto nie lubi spędzać czasu w ciepłym łóżku, pod kołdrą/kocem z kubkiem herbaty czy kawy? No właśnie. U mnie sezon rozpoczął się od Wzorca zbrodni.

Zwykła akcja policji obfituje w nieprzewidziane skutki. Ginie partner Johna Tallowa, a mieszkanie 3A to tak naprawdę puszka Pandory. Każdy znaleziony tam dowód, to kolejna nierozstrzygnięta sprawa, a brak rąk do pracy powoduje, że wszelkie nadzieje na urlop trafia szlag, a rozwiązanie zagadki spada na Johna (który notabene zmaga się z czymś między szokiem pourazowym a depresją).

27.10.2014

18. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie

Brak komentarzy:
Z targami tak już jest, że czeka się na nie cały rok. Odlicza się dni do tego wspaniałego dnia. A potem, po 5 godzinach, nadchodzi chwila, kiedy trzeba się pożegnać z tymi wszystkimi książkami, halą, która na ten czas stała się drugim domem. To jest ten najgorszy moment, powiedzieć im wszystkim: papa, do zobaczenia za rok!

Layout by Tyler