1 mar 2013

luty 2013

7 komentarzy:
Miałam nadzieję, że luty pod względem ilości przeczytanych i zrecenzowanych książek wypadnie lepiej niż styczeń. Jednak, mimo dwutygodniowych ferii, nie udało mi się tego niestety osiągnąć. Jednakże, wierzę, że pomimo mojej nikłej aktywności nadal będziecie tu zaglądać. 

13 lut 2013

Błękit Szafiru - Kerstin Gier

13 komentarzy:

- Przestań. To nie do zniesienia, jaki jesteś zarozumiały. 
- Przepraszam. Ale to takie... oszałamiające uczucie, wiedzieć, że z mojego powodu zapominasz o oddychaniu.


Życia, raz przewróconego do góry nogami, nie da się tak szybko uporządkować. Trzeba poświęcić trochę czasu nim wszystko wróci do normy. Bywa też tak, że musimy przyzwyczaić się do tej nowej normalności. Nie jest to łatwe, szczególnie gdy towarzyszą temu ciągłe braki odpowiedzi na zadawane pytania, tajemnice i kłamstwa. Do tego dochodzi jeszcze brak kontroli nad tym co ma się wydarzyć i brak jakiejkolwiek możliwości sprzeciwu. Nie jest łatwo, prawda?

1 lut 2013

styczeń 2013

11 komentarzy:
Styczeń pod względem przeczytanych książek przedstawia się tragicznie. Zdołałam przeczytać tylko 3 pozycje - Magiczną Gondolę, Zieleń Szmaragdu i W Pierścieniu Ognia. Łącznie 1183 strony, czyli ok. 38 stron dziennie. Najlepiej oceniam ostatnie dwa tytuły. Magiczna Gondola nie była zła, lecz nie zachwyciła mnie tak jak reszta.

27 sty 2013

Czerwień Rubinu - Kerstin Gier

7 komentarzy:

Wiecie, co jest wielkim zaskoczeniem? Kiedy przyjdziesz do biblioteki z zamiarem wypożyczenia Harry'ego Pottera, i ku naszemu zdziwieniu wychodzimy z Czerwienią Rubinu. Nie spodziewałam się, że taką cudowną książkę znajdę w jedynej (nie licząc filii i pedagogicznej) bibliotece na „moim” zadupiu.

Co było gorsze? Zwariować czy naprawdę podróżować w czasie? Chyba to drugie, pomyślałam. Na to pierwsze pewnie można brać jakieś tabletki.

Żyjemy w takim a nie innym świecie, więc o podróżach w czasie możemy tylko pomarzyć... lub też poczytać.

8 sty 2013

Wyzwanie 52

3 komentarze:
Kierowana nie mam pojęcia czym postanowiłam się zgłosić do wyzwania. Polega ono na napisaniu i opublikowaniu 52 tekstów. W zależności od poziomu trudności posty publikuje się w rożnych odstępach czasowych.
Poziomy:
  • casual - 52 wpisy w ciągu jed­nego roku;
  • pro­fes­sio­nal - przy­naj­mniej jeden wpis wysokiej jakości w tygo­dniu; przez cały rok;
Ja obieram kierunek na najniższy poziom. Sama akcja jest warta uwagi, a przynajmniej daje mi motywację do pisania. Nie mam fioletoworóżowego pojęcia czy mi się uda, ale staram się być optymistką.


 Po więcej informacji zapraszam na stronę, wystarczy kliknąć w obrazek.


6 sty 2013

Dotyk Julii - Tahereh Mafi

5 komentarzy:

Czasem wydaje mi się, że moja samotność eksploduje rozsadzając mnie od środka. Czasem zastanawiam się, czy wypłakanie, wykrzyczenie albo wyśmianie tego obłędu może w czymkolwiek pomóc. Czasem pragnienie dotyku, bycia dotykaną, c z u c i a jest tak silne, że porywa mnie do jakiegoś innego wszechświata, a tam, stojąc na krawędzi przepaści, nabieram pewności, że spadnę i nikomu nigdy nie uda się mnie znaleźć.

Mając książkę po raz pierwszy w rękach, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Fascynujący opis i intrygująca okładka to nie wszystko. Ponieważ czasem to, co jest w środku, wcale nie jest tak dobre, jak można się było tego spodziewać.

Potrafisz sobie wyobrazić spędzić w zamknięciu 264 dni? I to w całkowitym odosobnieniu? No cóż, może nie w całkowitym. Za towarzystwo w końcu służą ci: notatnik, pióro, okno i ściany. Nie wątpię, że na pewno byście się dogadali. Ja bym nie wytrzymała. Nie potrafię się nie odzywać (nie licząc 45 minut lekcji, gdy nie ma M. lub Stray). A gadanie sam do siebie nie jest zbyt dobrym posunięciem, chyba że chce się do końca zwariować. Myślę, że też byś nie wytrzymał. W końcu 264 dni to szmat czasu. Pocieszeniem może być tylko to, że możesz pisać. Sam do siebie, ale możesz.
Layout by Tyler