1 maj 2013

kwiecień 2013

No i kwiecień już za nami. Nareszcie wiosna i słoneczko, i cieplutko *.* Szkoda, że maj zaczyna się tak szaro.

Nie sądziłam, że kwiecień tak dobrze będzie wyglądał pod względem przeczytanych tytułów. Szczególnie, że miałam egzaminy, które okazały się łatwiejsze i lepiej mi poszły, niż przypuszczałam. Ale do rzeczy. Przeczytałam 4 książki - „Klasę Pani Czajki”, „Złodzieja Pioruna”, „Księgę Wszystkich Dusz. Powrót” oraz „Królestwo Łabędzi”, co daje 1335 przeczytanych stron, czyli ok. 45 stron dziennie. Zaczęłam przygodę z Percym, czego nie żałuję, bo książka okazała się niezła. „Powrót” oczywiście też był cudny, ale trochę zawiodłam się na „Królestwie...”, ale o tym w recenzji, która powinna się pojawić.

W zeszłym miesiącu odwiedziliście mnie 328 razy. Nie obyło się oczywiście od powrotu do nałogu, o czym wspominałam przy okazji Biblioteczkowego (po)twora. Pocieszam się, że 16 książek to nie aż tak dużo, a grzechem byłoby nie skorzystać z takiej promocji. Jak dobrze, że kolejny Światowy Dzień Książki będzie dopiero w przyszłym roku. Inaczej bym chyba zbankrutowała...

W kwietniu niestety nic nie zrecenzowałam, ale myślę, że zrekompensowałam Wam brak recenzji postem z biblioteczką. Mam nadzieję, że maj pod względem pisania będzie owocny - egzaminy się skończyły, pozostaje tylko poprawa ocen z kilku przedmiotów, a na więcej konkursów z angielskiego się na razie nie zapowiada.

Mam w planach recenzję ekranizacji Intruza, ale zobaczymy co na to moja wena. Jeśli chcielibyście jakiś post nierecenzyjny to pisać. Jestem ciekawa Waszych propozycji, a tymczasem żegnam się i zostawiam z Laną i kolejnym uzależnieniem.




Layout by Tyler