"Grounded likely means no phone or computer", Jamie said. "But if I encounter an owl, I'll try to smuggle a message to the outside, okay?"
Debiutancka powieść Michelle Hodkin o Marze Dyer została wydana w 2011 roku, zyskała popularność i grono wielbicieli, jednak premiera polskiego przekładu będzie miała miejsce dopiero we wrześniu. Od dawna chciałam ją przeczytać, by dowiedzieć się, o co tyle szumu. Byłam do niej bardzo pozytywnie nastawiona. I żałuję...
...że nie sięgnęłam po nią wcześniej.
Mara obudziła się w szpitalu nie mając pojęcia, co się stało, dlaczego i jak tam trafiła. Nie wiedząc o tym, że opuszczony budynek szpitala psychiatrycznego runął i pogrzebał jej najlepszą przyjaciółkę, chłopaka i jego siostrę, a tylko ona wyszła z tego prawie bez szwanku. Jednak przeprowadzka do oddalonego o kilkaset kilometrów Miami uświadamia jej, że od przeszłości wcale nie tak łatwo jest uciec. Zmagając się z zespołem stresu pourazowego, a może po prostu paranoją, stara się wieść na pozór zwyczajne życie. Tak jak dawniej. Witajcie w świecie Mary Dyer.
The Unbecoming Of Mara Dyer to książka wspaniała, cudowna, niesamowita - nie sposób się jej oprzeć. Wciąga do swojego świata już od pierwszych stron i trzyma w napięciu od nietuzinkowego wstępu aż do samego, wstrząsającego zakończenia. Nie chodzi tu tylko o fabułę samą w sobie, czy o to jak świetnie została poprowadzona. Specyficzny klimat, atmosfera pełna tajemnic, mroku, niewiadomych, także robią swoje. Nie wspominając o tych wszystkich dziwnych zdarzeniach, na które nie nie ma racjonalnego wytłumaczenia. Niezaprzeczalnie pierwszy tom trylogii o Marze Dyer ma w sobie to coś.
Pokochacie Marę. Nie jest ideałem - jest tak realistyczna jak się tylko da, nie można tego nie docenić. Za wszelką cenę stara się odkryć, co się stało tamtej nocy i co się z nią dzieje, a przy tym nie popaść w szaleństwo. Mimo wszystko stara się być normalna, chodzić do szkoły, mieć przyjaciół, być przykładną siostrą i córką. Natomiast Noah Shaw, to całkiem inna historia. Na pierwszy rzut oka może się wydawać typowym najbardziej nieodpowiednim i intrygującym chłopakiem ze szkoły. Cóż, jest nieco inaczej. Więcej nie zdradzę, przekonajcie się sami, jak to naprawdę wygląda. Ale ostrzegam - wpadniecie po uszy.
Więź między Marą a Noah to coś, czego można się było spodziewać. Jednak Michelle Hodkin nadała jej znaczenie, nie spłyciła do kolejnej rozdmuchanej, przewidywalnej big love, zrobiła ją nieprzewidywalną. Ich związek, choć to może nad wyraz powiedziane, stanowi dużą i ważną część fabuły, ale warto zaznaczyć, że nic, ani nikt na tym nie cierpi. Nie ma tutaj miejsca na wahanie się między dwoma facetami i użalanie się nad swoim problemem przez 3/4 książki, a rozglądanie się za innymi dziewczynami nie ma prawa bytu. Jest tylko Noah i Mara, Mara i Noah. Nikogo więcej.
The Unbecoming Of Mara Dyer jest absolutnie genialną historią. Nie jest to mdłe, głupiutkie i denne coś, które wstyd nazwać książką. Posiada błyskotliwych bohaterów, atmosferę, która nieco przyprawia o gęsią skórkę, sarkastyczne wypowiedzi, przez co nieraz parskniecie śmiechem, ale i te, które powodują szybsze bicie serca, nawet po skończonej lekturze. Ja już się zakochałam. Teraz Wasza kolej.
"You’re the girl who called me an asshole the first time we spoke. The girl who tried to pay for lunch even after you learned I have more money than God. You’re the girl who risked her ass to save a dying dog, who makes my chest ache whether you’re wearing green silk or ripped jeans. You’re the girl that I—" Noah stopped, then took a step closer to me. "You are my girl".